Raz Siê Jest Na Dnie
PL

Raz Siê Jest Na Dnie lyrics

GenreHip Hop Rap
Duration4:09
Original languagePL
Views279
AaReading settings
Text size 18

Original lyrics

PL
Translation not available yet. Showing the original lyrics.
Raz siê jest na dnie raz siê jest na szczycie Oto ca³e nasze popierdolone ¿ycie Pytania odpowiedzi odpowiedzi znów pytania Kolejny dzieñ ju¿ schodzi mo¿e kupiæ coœ do chlania ¯ycie nie jest proste ci¹gle kopie ciê po ty³ku Chcia³byœ z³apaæ oddech po¿yæ trochê bez wysi³ku Pytania odpowiedzi odpowiedzi znów pytania Lêk o w³asne ¿ycie prawie wszystko ci przes³ania Cz³owiek siê zmienia œwiat siê szybko zmienia Coraz m³odsi pal¹ pij¹ i trafiaj¹ do wiêzienia Z m³odocianym alkoholikiem mo¿esz napiæ siê wódki A potem skorzystaæ z us³ug starszej prostytutki Trochê starszej bo przesz³o trzynaœcie lat Naprawdê ju¿ zwariowa³ ten popierdolony œwiat Pytania odpowiedzi odpowiedzi znów pytania Wkurwiasz siê w barze kiedy obserwujesz drania Który w³aœnie siê porzyga³ i okropnie œmierdzi Nie masz nawet pojêcia jak ten skurwiel siê mêczy Bo ty jesteœ na szczycie a on jest na dnie Ale role mog¹ szybko szybko odwróciæ siê Wiêc nigdy siê nie œmiej z zasrañca przegrañca Bo gdy ciebie to spotka i obudzisz siê z rañca W jakiœ pierdolonych krzakach w dodatku bez portfela Wtedy sobie przypomnisz barowego menela Raz siê jest na dnie raz siê jest na szczycie Oto ca³e nasze popierdolone ¿ycie (x2) Jeœli zbyt czêsto palisz i zagl¹dasz do butelki Jesteœ zwyk³y skurwielu wkrótce robisz siê zbyt miêkki Pijañstwo alkoholizm nazywaj to jak chcesz To nic innego jak ucieczka sam dobrze wiesz Ucieczka do œwiata brudnego zepsutego W³aœnie tak o tym mówi¹ ci ze œwiata lepszego Odrzucamy normy odrzucamy wartoœci Œwiat na wielkiej fazie œwiat wielkiej szczêœliwoœci Gdybyœ tylko móg³ ulepszyæ nasz œwiat Jednak twe ograniczenie pozwala widzieæ œwiat zza krat Sam je zbudowa³eœ nakreœli³eœ gruby mur Nie chcesz kontaktu zachowujesz siê jak gbur Twój œwiat siê ró¿ni jest inny od tego W którym ¿yj¹ tacy ludzie którzy ca³y dzieñ chlej¹ Bieda ubóstwo to nieciekawy temat Poranne picie wina taki ju¿ codzienny schemat ¯yjesz z tymi ludŸmi mieszkaj¹ obok ciebie Widzisz ich na co dzieñ i naprawdê ciê to jebie Jak ju¿ wspomnia³em raz siê jest na szczycie Bo potem spadasz w dó³ i pierdolisz sobie ¿ycie Raz siê jest na dnie raz siê jest na szczycie Oto ca³e nasze popierdolone ¿ycie (x2) Nie chcê byœ patrzy³ na mnie tak jak teraz Zdarza mi siê wypiæ wpierdoliæ w kawa³ê nieraz Lecz wszystko to gówno jakoœ zawsze siê koñczy Nie jestem taki groŸny ¿eby s³aæ za mn¹ list goñczy Jestem podatny na ró¿ne u¿ywki Na wódê likiery i zagraniczne trunki Ile to razy mi siê zdarzy³o ¿eby zamiast iœæ do kina Zupe³nie bez kontroli ur¿n¹³em siê jak œwinia Zdarzy³o siê tak¿e ¿e zupe³nie bez celu Chodzi³em napizgany jak tych meneli wielu Wiêc nie mo¿na powiedzieæ ¿e nie skoñczê tak ja oni Przecie¿ te¿ byli na szczycie a teraz jest ju¿ po nich Raz siê jest na dnie raz siê jest na szczycie Oto ca³e nasze popierdolone ¿ycie (x2)

More from Peja

Peja →

Related lyrics